Wojciech Jagielski, Na wschód od zachodu: wyrwać się ze świata wyznaczonych granic

Wojciech Jagielski, Na wschód od zachodu
Fot. Łukasz Stańczyk

Na wschód od zachodu Wojciecha Jagielskiego to opowieść o odrzuceniu zachodniego modelu życia i poszukiwaniu odpowiedzi na pytanie, czy istnieje na świecie kraina wiecznej szczęśliwości. Bohaterowie nowej książki Wojciecha Jagielskiego szczęścia upatrują na Wschodzie: w Pakistanie, Afganistanie, Nepalu, a przede wszystkim w Indiach. Czy wędrówka przyniesie im ukojenie?

Na wschód od zachodu to książka całkiem różna od pozostałych tytułów Wojciecha Jagielskiego. Reporter ewoluuje jako pisarz, a obserwowanie tej metamorfozy jest fascynujące. Zmiana stylu pisania, którą można było odczuć we Wszystkich wojnach Lary, w nowej książce wybuchła ze zdwojoną siłą. Jagielski, pozostając w kręgu swoich zainteresowań (polityki krajów azjatyckich), tym razem wziął na warsztat temat duchowości. Zderzenie merytorycznej wiedzy autora na temat historii, zwyczajów i kultury ludów Wschodu z paletą pytań dotyczących metafizyczności i poszukiwania wewnętrznej równowagi, dało niezwykły efekt. Czy żeby odnaleźć szczęście, wystarczy odrzucić zachodni styl życia, czczący pieniądz, konsumpcjonizm i zaspokajanie piętrzących się potrzeb?

Przeczytaj również rozmowę z Wojciechem Jagielskim: Do wojny można się przyzwyczaić [WYWIAD]

Wyrwać się ze świata wyraźnie wyznaczonych granic

Wojciech Jagielski opowiada o ruchu dzieci-kwiatów, hipisów, którzy w latach 60. masowo wyjeżdżali na Wschód. Porzucili styl życia swoich ojców, domy, uczelnie, rodzinę i przyjaciół. Zrzekli się bezpiecznego, dostatniego życia. Zamiast tego wybrali włóczęgę, tułaczkę, która miała otworzyć ich serca i umysły na wyższe wartości.

Patrzyliśmy na nich z zazdrością i nabożeństwem, bo marzyło się nam, by czegoś takiego popróbować. Wyrwać się ze świata wyraźnie wytyczonych i nieprzekraczalnych granic, świata konwenansu, odtąd dotąd, w którym wszystko jest już raz na zawsze ustalone, kolej rzeczy nienaruszalna, a swobodnemu wyborowi podlegają tylko sprawy pomniejsze, niezagrażające odwiecznemu porządkowi.

Osiedli w Indiach, kraju, który diametralnie różnił się od skostniałego Zachodu. Na rajskich plażach Goa, w maleńkich wioskach, w Paharhandź i w asramach próbowali odnaleźć duchową harmonię. Okazało się jednak, że całkowita ucieczka przed światem nie jest możliwa. Odrzucali dominację pieniądza, ale dopadła ich ona w Indiach. Masowy napływ obcokrajowców zmienił wyludnione krainy w turystyczne raje. Na przestrzeni kolejnych lat kraj przestał być bezpieczną oazą, a stały się miejscem, w którym zagnieździły się korupcja, przemyt, narkotykowy biznes.

Wojciech Jagielski, Na wschód od zachodu

Fot. Łukasz Stańczyk

Wędrówka drogą do celu czy celem samym w sobie?

Głównymi bohaterami Na wschód od zachodu są dwie postaci: Kamal i Święty Nikt, Polka i Holender. Oboje porzucili domy i bliskich, odcięli się od dawnego życia, próbując odnaleźć ukojenie w Indiach. Sens życia upatrywali w wędrówce, która miała doprowadzić ich do krainy wiecznej szczęśliwości. Nie wszystko potoczyło się po ich myśli. Podróż, która miała doprowadzić ich do celu, okazała się ułudą, a to, przed czym uciekali, dopadło ich również na Wschodzie. Nigdzie nie zaznali ostatecznej harmonii, która wyzwoliłaby ich od myśli, że być może gdzieś indziej poczują się jeszcze szczęśliwsi.

Patrzyłem na niego i jego współplemieńców z włóczęgi z podziwem i zazdrością, jak na śmiałków, którzy odważyli sie na coś, na co innym brakowało odwagi. Ale też z lękiem, jaki się odczuwa, mając do czynienia z czymś obcym i niepojętym.

Kontynuacja zwątpienia w Zachód

Na wschód od zachodu to także kontynuacja rozważań Wojciecha Jagielskiego na temat kryzysu zachodnich wartości. Po zachłyśnięciu się kapitalizmem w Europie, a także w Stanach Zjednoczonych, coraz wyraźniej słychać głosy zwątpienia. Zachód, odrzucający jakąkolwiek duchowość i metafizyczność, skupiający się wyłącznie na zaspokajaniu potrzeb materialnych (i mnożeniu ich), przestał oferować ludziom wyczerpujące odpowiedzi na nurtujące ich pytania.

Zmęczeni pracą ponad siły, wieczną gonitwą za celami, których nie da się zrealizować, zaczęli otwierać się na myśli, podpowiadające, że może nie trzeba żyć w ten sposób. Widzimy to dzisiaj nawet w Polsce, w której coraz popularniejszy staje się trend slow life. Popularność zyskują historie ludzi, którzy porzucili pracę w korporacjach, otworzyli własne biznesy, wyprowadzili się na wieś, zaczęli żyć w zgodzie z naturą i samym sobą.

To przejaw tego samego buntu i zwątpienia, które pchnęło dzieci-kwiaty do wędrówki na Wschód. Ruch hippisowski kierował się oczywiście także innymi zasadami, ale pomiędzy ich odrzuceniem zachodniego modelu życia a współczesnym kryzysem wartości, można odnaleźć punkty wspólne.

Jak to jest żyć po swojemu? Co się czuje, nie stając do wyścigu, w którym udział uważany jest za święty obowiązek, choćby dlatego że wszyscy inni w nim uczestniczą? Jak to jest, nie stawić się na linię startową albo pobiec nie z resztą rywali, ale własną trasą, w swoim tempie? I nie zważać na szyderstwa, oburzenie, gniewne obelgi. Jak poradzić sobie z lękiem przed potępieniem i wykluczeniem, niezrozumieniem i samotnością?

Wojciech Jagielski, Na wschód od zachodu

Fot. Łukasz Stańczyk

Rozliczenie z pracą korespondenta

W Na wschód od zachodu Wojciech Jagielski nie jest narratorem, jest jednym z bohaterów tej książki. Opisując włóczęgę po świecie, stawia siebie obok ludzi poszukujących wolności i szczęścia. Próbuje ich zrozumieć, ale jednocześnie podziwia ich i zazdrości im odwagi. On nie odważył się odrzucić reguł, jego życie reportera było niezwykłe, ale nie chciał zrezygnować z poczucia bezpieczeństwa, jakie dają dom, rodzina, stabilna praca.

W książce Jagielski w pewien sposób podsumowuje swoją pracę korespondenta wojennego. Przytacza historie z wielokrotnych wyjazdów do Afganistanu, Pakistanu, Iranu. Po raz pierwszy opowiada o swoich przeżyciach w Indiach, którymi również się zachłysnął i do których wracał wiele razy. Opowieści Wojciecha Jagielskiego z pracy korespondenta wojennego przeczytacie tutaj.

Czy warto przeczytać Na wschód od zachodu?

Odpowiedź może być tylko jedna – oczywiście. Nie tylko ze względu na ogromną dawkę wiedzy (jak zwykle), ale również dlatego że książka jest bardzo aktualna. Wywołuje refleksję, skłania do przemyśleń. Oprócz tego jest świetnie napisana, przenosi czytelnika do zupełnie innego, fascynującego świata. Autor bawi się konwencją, już po pierwszych akapitach mamy wrażenie, że siedzimy na pustyni przy ognisku i wysłuchujemy legend. Później style, historie, kraje mieszają się ze sobą, tkając wielobarwną opowieść, pełną pytań, sensów, metafor.

Gorąco polecam wam Na wschód od zachodu. Pozycja obowiązkowa w styczniu! Informacje o innych premierach stycznia znajdziecie tutaj.

Cytaty pochodzą z książki, str. 66-67.

Wojciech Jagielski, Na wschód od zachodu

Wydawnictwo Znak 2018

Czytaj także:

  • Coś podgryzło końcówkę wstępu 😉

    Ciekaw jestem też niezmiernie, co przyjdzie po kapitalizmie… Jak kurczowo ten model będzie trzymał się historii.