„Tylko przeżyć” Sylwii Winnik: do wojny trzeba podejść spokojnie

„Tylko przeżyć. Prawdziwe historie rodzin polskich żołnierzy” Sylwii Winnik to bardzo ciekawa książka. Mam wrażenie, że w ostatnim czasie coraz więcej autorów oddaje głos tym, których dotąd nie chciano słuchać. Kobietom ze wsi, dzieciom, żonom, matkom. W księgarniach pojawiają się kolejne książki pokazujące dobrze znane wszystkim tematy (praca, codzienność, dzieciństwo) z innej perspektywy. Na szczęście!

„Tylko przeżyć. Prawdziwe historie rodzin polskich żołnierzy” to książka, którą czytałam z dużym zainteresowaniem. Nie tylko dlatego że temat jest mi bliski, ale również dlatego że to pierwsza publikacja tego typu na polskim rynku. Życie z człowiekiem, wykonującym niebezpieczny zawód, pozostającym ciągle w rozjazdach, jest trudne. Jak bardzo – to wiedzą tylko ci, którym lęk o bliskich towarzyszy na co dzień.

Do tej pory temat ten znajdował się za barierą milczenia. Przerwała ją Grażyna Jagielska, publikując książkę „Miłość z kamienia”, w której opowiedziała o trudnym życiu z korespondentem wojennym. To był niezwykle mocny, ale jedyny głos – pisano głównie o żołnierzach, pozostawianych samym sobie po powrocie z misji i nie otrzymujących odpowiedniej pomocy od państwa.

Nikt jednak nie zastanawiał się nad tym, jak musi wyglądać życie kobiet, które wiele miesięcy spędzały w samotności, zastanawiając się, czy ich mąż wróci do domu. Nikt nie pytał dzieci, jak sobie radziły, gdy przez pół roku nie widziały swojego taty. Sylwia Winnik dotarła do takich rodzin i wysłuchała ich historii, efektem czego jest ta wciągająca książka.

Czytaj:

10 reportaży wojennych, których nie wypada nie znać

„Za sukcesem każdego mężczyzny stoi kobieta”

„Tylko przeżyć” to relacje członków różnych rodzin: kobiet, dzieci i mężczyzn. To bardzo ciekawe spojrzenie od wewnątrz na to, jak funkcjonują rodziny, w których jedno z rodziców wykonuje trudny zawód. Niektóre kobiety szukają odskoczni, skupiając się na rozwoju swoich pasji. Nie zapominają o sobie, inwestują w swój rozwój, by nie siedzieć i nie myśleć, co dzieje się na misji. Chcą czuć się spełnione nie tylko jako matki, ale również jako kobiety.

Są też takie, które nie wytrzymują psychicznie i nawiązują romanse. Nie wszystkie mają siłę, by samotnie toczyć walkę z codzienną monotonią. Najczęściej jednak w takich sytuacjach kobiety odkrywają w sobie niesłychane pokłady siły i energii. Zajmują się dziećmi, prowadzą dom, pracują, a gdy mąż wraca z misji, pomagają mu oswoić się z rzeczywistością i zapomnieć o traumach wojny. Są cichymi bohaterkami, o których się nie mówi.

Fot. Łukasz Stańczyk

„Mundur to moja druga skóra”

Ciekawym elementem tej książki są rozmowy z żołnierzami. W szczerych słowach opowiadają o powodach, które pchnęły ich do wojaczki. Niektórzy wyjeżdżali dla pieniędzy, inni próbowali uciec od problemów, byli też tacy, którzy chcieli przeżyć przygodę. Wojsko oferowało im stabilizację zawodową, możliwość awansu, przyzwoite pieniądze i możliwość spełnienia marzeń z dzieciństwa – to było kuszące.

Większość z nich nie zdawała sobie sprawy z tego, co zobaczą na misji. Nie rozumieli, że wojna to nie obrazek z gry komputerowej. Nie myśleli, że świst wystrzelanych w ich stronę pocisków będą słyszeli jeszcze długo po powrocie do domu, a pudełko zapałek do końca życia będzie wzbudzać w nich lęk. Nie wiedzieli też, że będą musieli patrzeć na śmierć kolegów i że te obrazy będą wracały do nich w nocy. Ale czuli dumę z tego, że służą Wojsku Polskiemu i że niosą pomoc ludności cywilnej w miejscach ogarniętych wojną.

Wracali poranieni fizycznie i emocjonalnie, naładowani skrajnymi emocjami. Powrót do codzienności był dla nich piekielnie trudny. Na wojnie nastawieni na przetrwanie, w domu nie potrafili się odnaleźć. Plątali się z kąta w kąt, bez konkretnego zajęcia, bez poczucia sensu. A rodziny denerwowały się, nie potrafiąc zrozumieć ich zachowania.

Wszystkie te skomplikowane emocje udało się oddać autorce w książce. Czytając ją, mamy wrażenie, że na chwilę przenosimy się na pustynię, jesteśmy w bazie w Iraku czy w Afganistanie. Zaglądamy do domów, w których żony boją się patrzeć na żółte paski w stacjach informacyjnych i w których dzieci złoszczą się, że ojcowie znów wyjeżdżają na wiele miesięcy. Czytamy ją z wypiekami na twarzy, przez chwilę czując jak bohaterowie. Bardzo dobrze, że powstała taka książka.

Sylwia Winnik, Tylko przeżyć. Prawdziwe historie rodzin polskich żołnierzy

Wydawnictwo Znak, 2019

Czytaj:

Podwórko bez trzepaka: debiutancki zbiór, który wciąga bez reszty

Top książki: zestawienia i listy najlepszych książek non-fiction