Podwórko bez trzepaka: debiutancki zbiór, który wciąga bez reszty

Fot. Łukasz Stańczyk

„Podwórko bez trzepaka” to kawał dobrych reportaży, zamkniętych w zbiorze, który czyta się jednym tchem. Wstrząsające, wciągające, niezwykłe – o tych historiach szybko się nie zapomina. I chyba to właśnie jest największą siłą tej książki.

„Podwórko bez trzepaka. Reportaże z dzieciństwa” Łukasza Pilipa to debiutancki tytuł młodego reportera, który nieźle może zaskoczyć czytelnika. Nie spodziewałam się, że opisywane przez autora światy wciągną mnie bez reszty. Niezwykłą siłą tego zbioru reportaży jest ich różnorodność. Każda z historii jest inna od pozostałych, ale wszystkie razem tworzą obraz dzieciństwa. Różniący się kolorami i pełny podcieni, ale wciąż – jeden obraz.

Łukasz Pilip to jeden z reporterów młodego pokolenia. 28-latek, publikujący reportaże w „Dużym Formacie”, wydał książkę, do której chce się wracać. I to jest ogromne osiągnięcie. Dzieciństwo, które opisuje, mocno odbiega od znaczenia tego słowa.

Bohaterami tej książki są dzieci, które najmłodszych lat nie spędziły w ciepłych domach przy talerzu gorącej zupy; których rodzice nie wychodzili z nimi na spacery do parku, nie grali w klasy i nie zabierali na rower. Po szkole nie bawili się z kolegami z klasy na trzepaku, nie zapraszali się wzajemnie na urodziny. To zupełnie inny obraz dzieciństwa, taki, który zdumiewa lub budzi przerażenie.

Fot. Łukasz Stańczyk

„Podwórko bez trzepaka. Reportaże z dzieciństwa” to zbiór całkiem różnych historii. W książce przeczytamy fenomenalną opowieść o autystycznym chłopcu-geniuszu, którego nie potrafiła zrozumieć najbliższa rodzina. Chłopiec nie mówił, nie miał żadnego kontaktu z rodzeństwem, bez złości przebywał jedynie w otoczeniu mamy.  W dzieciństwie nie potrafił nazwać kolorów gąbek, a dziś zna sześć języków i jest doktorantem prawa. Jak to jest możliwe? To jest opowieść, którą czytałam z wypiekami na twarzy, co kilka akapitów głośno cytując fragmenty mężowi. To jest gotowy scenariusz na film.

Ze zbioru reportażu Łukasza Pilipa poznamy także niezwykłą historię Nel i Noego, którzy wychowywali się na morzu, pływając z ojcem po całym świecie. Przeczytamy historię dziewczynki, która stała się celebrytką, pisząc książki podróżnicze. Ale dowiemy się również, jak to jest wychowywać się w domu, w którym ważniejszy od dzieci jest alkohol. Jak żyć, wiedząc, że rodzice są śmiertelnie chorzy i każdego dnia bojąc się, że ich zabraknie.

Książka Łukasza Pilipa pokazuje różne oblicza dzieciństwa. To jest jej siła, choć czasem może się wydawać, że przedstawiane historie są zbyt mocne, że czytelnik nie ma szansy złapać oddechu. To tempo wciąga, ciężko później wynurzyć się z lektury. I to właściwie jedyny mankament, jaki można zarzucić tej książce. Bardzo ją Wam polecam!

Łukasz Pilip, Podwórko bez trzepaka. Reportaże z dzieciństwa

Wydawnictwo Agora

Czytaj:

Top książki: zestawienia i listy najlepszych książek non-fiction

10 książek o naturze, które warto poznać. Znasz je wszystkie?

10 reportaży o PRL-u dla miłośników non-fiction

  • Piotr

    Dzięki za recenzję. Kupiłem, czytam i nie żałuję 🙂