„Niezłomny”. Historia niezwykłej wyprawy na Antarktydę

Fot. Łukasz Stańczyk

„Niezłomny. Legendarna wyprawa Shackletona i statku Endurance na Antarktydę” to świetnie napisana książka, która otwiera pole do wyobraźni. Wzbogacona zdjęciami z wyprawy z 1914 roku, cytatami z dzienników załogi, stanowi plastyczną i barwną opowieść o jednej z ostatnich wielkich wypraw.

Bardzo byłam ciekawa tej książki. O wyprawie Shackletona słyszałam wiele, ale nie znałam historii tej wyprawy zbyt szczegółowo. „Niezłomny” jednak obudził we mnie głód książek o polarnikach – i jeśli taki był cel tej książki, to został spełniony w 100 procentach.

Można by powiedzieć, że losy takiej wyprawy bronią się same przez siebie i że nie trzeba szczególnego talentu pisarskiego, by napisać taką opowieść. Nie jest to prawdą. Trzeba jednak przyznać, że autorka miała do dyspozycji znakomite źródła – dzienniki nie tylko samego Shackletona, ale również innych członków wyprawy (m.in. fotografa Franka Hurleya).

Dzięki temu opowieść Caroline Alexander jest barwna, plastyczna i bardzo dynamiczna. Mimo że znamy zakończenie tej historii, to kolejne strony aż proszą, by je czytać. Płynie się przez tę relację gładko i aż ciężko uwierzyć, jak szybko dobiega końca.

Fot. Łukasz Stańczyk

Wyprawy na Antarktydę

Ernest Shackleton był niezwykłą postacią. W 1901 roku wyruszył z ekspedycją Roberta Scotta na pokładzie statku Discovery na Antarktydę. Białe bezkresne tereny zawładnęły jego duszą. I choć wyprawa nie odniosła sukcesu, on sam przepadł. Wiedział, że jeszcze wróci na Południe.

Sześć lat później zorganizował kolejną wyprawę, która również skończyła się niepowodzeniem. Ekspedycja musiała zawrócić, znajdując się w odległości 180 km od bieguna. Jak pisze Alexander, Shackleton popełnił wtedy błędy. Miał psi zaprzęg, ale nie potrafił się z nim poruszać. Co więcej, zarówno on sam, jak i jego ludzie nie potrafili chodzić na nartach! Zabrał ze sobą też zbyt mało żywności.

10 książek o podróżnikach. Porywające biografie odkrywców

Legendarna ekspedycja Shackletona

W 1914 roku postanowił spróbować raz jeszcze dotrzeć na Antarktydę i przebyć ją od Morza Weddella do Morza Rossa. I to ta ekspedycja, mimo że również nieudana, zapisała się na kartach historii. Statek Endurance utknął w lodzie 160 km od bieguna. Załoga została uwięziona, zdając sobie sprawę, że ratunek nie nadejdzie. Gdy utracili statek, rozbijali obozy na krze, wiedząc, że pod nimi jest głębia oceanu.

Przez 170 dni dryfowali na krze bez odpowiednich zapasów jedzenia i bez dachu nad głową. Mieli jedynie namioty, które nasiąkały wodą. Przed chłodem i zimnem chroniły ich wełniane płaszcze, które nigdy całkiem nie wyschły. Spali na lodzie, w przemoczonych ubraniach.

Shackleton zapisał się jako niezwykły dowódca. Nie tylko przewodził swoim ludziom, wlewając w ich serca otuchę, ale również zapobiegał jakimkolwiek konfliktom. Gdy sytuacja stała się beznadziejna, wyruszył na łodzi z garstką załogi, by szukać pomocy. I choć misja ta była samobójcza, a mężczyźni mieli jedną szansę na tysiąc, by sprowadzić pomoc, nie wahali się ani chwili.

Na maleńkiej łódce, połatanej farbą olejną i płótnem, przebyli 1300 km w huraganie, szalejącym morzu, bez odpowiedniego zapasu wody pitnej i bez widoku słońca, które umożliwiałoby dokonanie pomiarów nawigacyjnych, by dotrzeć do Georgii Południowej. Udało im się to, wykończeni, ale bezpieczni wylądowali w Zatoce Króla Haakona. Po krótkim odpoczynku podjęli morderczą wędrówkę przez niezbadane tereny, lodowce, przełęcze, by po 36 godzinach nieustannego marszu dotrzeć do stacji wielorybniczej. I ocalić siebie, i swoich towarzyszy.

„Niezłomny” Caroline Alexander i „Atlas lądów niebyłych” Brooke-Hitching Edward.
Fot Łukasz Stańczyk

Niezłomny Shackleton

Dzięki jego niezłomności, odwadze i niezwykłej determinacji, cała załoga wyprawy przeżyła. Mimo że ich statek został zmiażdżony przez lód, że brakowało im jedzenia, że nigdy nie wyspali się do końca, nie najedli ani nie ogrzali – przeżyli.

Determinacja Shackletona jest tak godna podziwu, że trudno właściwie mi nawet wyobrazić sobie, skąd ten człowiek brał energię na to, by funkcjonować. W czasie podróży łodzią niewzruszenie siedział na burcie, mimo że zalewały go huraganowe fale, nie spał i nie pił. Jego sylwetka jest niezwykła, a postawa wielokrotnie była analizowana przez różnych specjalistów od zarządzania ludźmi w sytuacjach kryzysowych.

Ale niezwykłe byłe też posłuszeństwo i lojalność całej załogi. Wszyscy ludzie wykazali się hartem ducha i bohaterstwem.

Fot. Łukasz Stańczyk

Niezwykłe zdjęcia Hurleya

Na uwagę w tej książce zasługuje nie tylko opowieść, ale również zdjęcia. Fotografie Hurleya są magiczne, hipnotyzują i urealniają historię. Co najmniej kilka z nich chciałabym mieć na ścianie (np. fotografię statku na tle czarnej nocy polarnej). Całość pięknie ze sobą współgra, tworząc relację, od której ciężko się oderwać. Jakie to szczęście, że autorka otrzymała zgodę Królewskiego Towarzystwa Geograficznego na wykorzystanie tych fotografii!

Polecam tę książkę nie tylko miłośnikom historii polarnych, ale także wszystkim pasjonatom książek podróżniczych. To opowieść o jednej z największych wypraw w historii, którą zdecydowanie warto poznać.

Caroline Alexander, Niezłomny. Legendarna wyprawa Shackletona i statku Endurance na Antarktydę – sprawdź cenę książki

Wydawnictwo Poznańskie, 2021

Czytaj też:

10 książek podróżniczych, od których nie można się oderwać

5 książek, które pozwolą oderwać się od rzeczywistości