Ku Klux Klan Katarzyny Surmiak-Domańskiej: imigrancie, nie chcemy cię. Jesteś istotą niższą [RECENZJA]

Fot. Łukasz Stańczyk

Ku Klux Klan Katarzyny Surmiak-Domańskiej to złowróżbna książka. Zwłaszcza, gdy czytając ją, włączamy telewizor i dowiadujemy się o kolejnych imigrantach, którzy szturmują mury powstające w Europie, próbując przedostać się do normalnego świata. Bo Ku Klux Klan to organizacja, która nienawidzi nie tylko Murzynów, Latynosów i Żydów, ale i imigrantów. I która może już nie morduje ludzi i nie organizuje ataków terrorystycznych, ale wciąż stawia białą rasę ponad inne. Bo białego człowieka stworzył Bóg na swój obraz i podobieństwo. Pozostałe rasy były prototypami, istotami niższymi, które miały być poddane białym panom. Nie wiem, czy bardziej przeraża mnie ta interpretacja Biblii, czy to, że Ku Klux Klan swoje rasistowskie i faszystowskie poglądy wszczepia w nowe pokolenie. Bo indoktrynacja idzie mu dziś świetnie.

Wyobraźcie sobie miasteczko, w którym wszyscy mieszkańcy są jednakowi. Wykształcona klasa średnia, która żyje na podobnej stopie. Mieszka w ładnych i czystych domach, które otaczają ładne i równo przystrzyżone trawniki. Pracuje, słucha country, powiększa rodziny, posyła dzieci na studia. Wszyscy są równi, nikt nie odstaje od reszty. Wszyscy chodzą do kościoła, wszyscy bardzo wierzą w Boga. I mają takie same poglądy: nienawidzą obcych.

Ku Klux Klan Katarzyny Surmiak-Domańskiej: „Harrison – prawie 100 procent białych. I niech tak zostanie”

To miasteczko nie jest wytworem wyobraźni. To Harrison, miejscowość położona w Pasie Biblijnym, którą odwiedziła Katarzyna Surmiak-Domańska. Pas Biblijny to rejon Stanów Zjednoczonych, który na mapie wygląda jak zielona plama. Samoloty często ją omijają, latając ze wschodniego na zachodnie wybrzeże USA. To Alabama, Arkansas, Floryda, Georgia, Karolina Południowa, Kentucky, Luizjana, Missisipi, Oklahoma, Tennessee, Teksas, Wirginia. Stany zepchnięte na boczny tor, składające się z sennych miasteczek, w których czas się zatrzymał. Zamieszkują je ludzie, gorliwie wierzący w Boga i obcujący z nim na co dzień w stopniu, którego my, Europejczycy, nie jesteśmy w stanie zrozumieć. To Bóg ze Starego Testamentu. Surowy i surowo karzący za niewierność. W Pasie Biblijnym w Boga wierzą wszyscy, nieznane jest tam pojęcie ateizmu.

Tak się jakoś złożyło, że Pas Biblijny był i jest atrakcyjny dla imigrantów. Bo jest tam ciepło, a Murzyni i Latynosi lubią upał. Bo jest i praca, a w dodatku całkiem przyzwoite zarobki. Dla imigrantów, bo dla Amerykanów słabe. Ich przyjazd opłaca się więc obu stronom. No i życie jest tańsze niż w innych regionach USA, co również jest plusem. Obcy więc przyjeżdżali, osiadali, zakładali rodziny. Dziś 60 procent tych terenów zajmują czarni. W niektórych miastach nawet i 90 procent. Biała ludność zaczęła czuć się nieswojo. A atmosferę lęku świetnie wykorzystał Ku Klux Klan, który prężnie się rozwinął właśnie w Pasie Biblijnym.

Czarni i Latynosi zabierali pracę. Zagarniali tereny wcześniej należące do białych. Na ulicach zaczęło pojawiać się coraz więcej afiszy w języku hiszpańskim. W niektórych dzielnicach dużych miast angielski praktycznie zanikł.

Czarni bywali agresywni. Napadali, okradali, gwałcili. Zdarzało się, tak jak i zdarzają się rozboje z udziałem białych ludzi. Ale dla Ku Klux Klanu rozboje czarnych były argumentem. Do nasilania działalności i indoktrynowania coraz większych rzesz mas. Przyciągali je do Harrison i podobnych mu miasteczek, roztaczając przed białymi wizje życia w spokoju, bez lęku i strachu. I umacniając w przekonaniu, że biała rasa jest wyższa, lepsza, stworzona do panowania. A nie-biali – do czołobictwa i uległości.

W Harrison nie tylko nie ma czarnych. Nie ma w ogóle innych ras, kultur ani mniejszości seksualnych. Nie osiedlają się tutaj milionerzy, ale też brak biedaków, którzy nadwyrężaliby nasz budżet opieki społecznej. Wiedzą, że nie życzymy ich sobie. Dzięki temu wskaźnik picia alkoholu przez młodzież jest poniżej dziesięciu procent, a wskaźnik ciąż u nieletnich najniższy w całych Stanach Zjednoczonych. Dzięki stygmatowi Ku Klux Klanu powstało miasteczko doskonałe. I właśnie dlatego możemy czcić Pana i realizować jego najważniejsze przykazanie: Będziesz miłował bliźniego swego jak siebie samego.

Ku Klux Klan Katarzyny Surmiak-Domańskiej: mieszanie ras jest grzechem. Największym

„Jeżeli do lukru dostanie się choć jedna czarna kropla, ten lukier już nigdy nie będzie biały” – mówią członkowie Ku Klux Klanu. Dlatego kategorycznie przestrzegają zasady niemieszania się z innymi. Jeden z bohaterów reportażu Katarzyny Surmiak-Domańskiej ze spokojem mówi, że gdyby jego córka wyszła za Murzyna czy Latynosa, po prostu by się jej wyrzekł. I jest to dla niego najbardziej naturalne na świecie. Bo zdradziłaby swoją rasę, popełniając przy tym największy z możliwych grzechów. Cała Biblia dotyczy kwestii rasowych – mówią rycerze KKK. I święcie w to wierzą.

Ku Klux Klan Katarzyna Surmiak-Domańska

Fot. Łukasz Stańczyk

Ku Klux Klan Katarzyny Surmiak-Domańskiej:  chrześcijanie cierpią na skazę miłosierdzia. Litują się nad każdą niższą istotą

Kim właściwie są rycerze Ku Klux Klanu? To członkowie organizacji, która powstała w połowie XIX wieku, w dodatku przez przypadek. Założyli ją oficerowie konfederackiej piechoty, nudząc się po wojnie przeokrutnie. Chcieli się bawić, wymyślili więc, że powołają do życia klub dżentelmenów, stworzą szereg postaci takich jak Wielki Cyklop i Wielki Mag oraz będą się przebierać. Powyciągali z szaf stare prześcieradła, wycięli sobie otwory na oczy i wsiedli na konie. W ciszy przejechali się ulicami miasta, bacznie obserwując, jakie wrażenie wywarli na przechodniach. A wywarli olbrzymie – jedni się śmiali, inni bali. To zachęciło ich, by kontynuować zabawę.

I w ten sposób narodziła się jedna z najbardziej przerażających organizacji na świecie. Bo zabawy mają to do siebie, że szybko się nudzą. I członkowie Ku Klux Klanu też się znudzili. Zauważyli za to z jakim lękiem reagują na nich Murzyni. Wystarczyło, że po zmroku przechadzający się po ulicy Murzyn spotkał białą postać, która mówiła mu, że jest duszą błąkającego się między ziemią a zaświatami żołnierza konfederacji, by wieczorami na ulicy nie było żadnego obcego. W mieście szybko zapanował porządek.

Rycerze Ku Klux Klanu poczuli władzę. I szybko ustanowili się ponad prawem, wymierzając sprawiedliwość tym, którzy popełnili przestępstwo. Bili, katowali, mordowali. Urządzali lincze, fotografując wiszące postaci i sprzedając kolejnego dnia te fotografie w formie pocztówek. Mordowali oczywiście nie-białych. Co więcej, z poparciem lokalnych społeczności. „Mamy tu barbecue” – napisał na pocztówce do rodziców młody mężczyzna, przesyłając im fotografie wisielców.

Przez lata z ramienia Ku Klux Klanu zginęły tysiące. Gdy wieczorami ciche korowody białych jeźdźców sunęły przez kolejne miasteczka, biali mieszkańcy przypatrywali się im po trosze z szacunkiem, a po trosze z dumą. Gdy na wzgórzach płonęły krzyże (charakterystyczny znak Ku Klux Klanu), nikt nie protestował. Bo choć poglądy rycerzy były radykalne i niewiele osób miało odwagę popierać je wprost, w głębi duszy zgadzało się z nimi sporo mieszkańców Pasa Biblijnego. Szybko też narodziła się legenda białych jeźdźców, a z legendą dyskutować nie wypada.

Ku Klux Klan Katarzyny Surmiak-Domańskiej to studium rasizmu

Katarzynie Surmiak-Domańskiej w Ku Klux Klanie udała się rzecz niebywała. Bo choć opowiada o rzeczach przerażających, robi to z lekkością, miejscami wprowadzając czytelnika wręcz w sielską atmosferę. Bo członkowie Ku Klux Klanu nie są potworami, izolującymi się od bliskich i terroryzującymi sąsiadów. To normalne, ciepłe (!) rodziny, z czułością i miłością wychowujące dzieci. Zapraszają reporterkę na lunche, jedzą z nią obiady, interesują się tym, co u niej i wydają się już całkiem sympatycznymi ludźmi, gdy nagle między kolejnymi kęsami rzucają uwagi, że Hitler był całkiem fajnym człowiekiem, bo przynajmniej dbał o interesy Niemiec i robił porządek z całą tą hołotą, która chciała zaburzyć panujący ład. To prawda, że trochę przesadził, odbiła mu szajba, no ale komu nie odbija? – pytają przepraszająco. Surmiak-Domańska jest tym kontrastem zszokowana. I zszokowany jest również czytelnik.

Rodziny, które opisuje reporterka, przestrzegają tradycyjnych wartości, żyją z dala od zgiełku i są szczęśliwe. Co więcej, nawet dzieci, które od najmłodszych lat uczestniczą z rodzicami w zjazdach Ku Klux Klanu, od początku słuchając przemów na temat wyższości białej rasy, nie są nieszczęśliwe. To normalne, wesołe, ciekawe świata dzieci. Reporterka jest tym zdziwiona i pozwala, by czytelnik dziwił się wraz z nią. Jedyną rzeczą, jaka odróżnia je od rówieśników, jest grzeczność. Te dzieci nie marudzą, nie płaczą bez powodu, nie wpadają w histerię. Bo rodzice trzymają w domu surową dyscyplinę.

W Ku Klux Klanie Katarzyna Surmiak-Domańska znakomicie oddała nie tylko atmosferę sielskości, panującą na zjazdach rycerzy KKK oraz w tak doskonałych miasteczkach, jakim jest Harrison. Fenomenalnie nakreśliła również klimat amerykańskiego Południa. To jedna z największych wartości tej książki – od pierwszych stron czytelnik czuje, jakby przemierzał drogę razem z autorką. Wyjeżdża z nią do Stanów Zjednoczonych, udaje się do Harrison, denerwuje się, że nigdzie nie da się da dojść pieszo, bo jedynym środkiem transportu są samochody, poznaje kolejnych członków Ku Klux Klanu, je obrzydliwe jedzenie, popija bezsmakową kawę, napycha się pizzą i nieustannie wyjaśnia, że my, w Europie, mimo że jesteśmy TACY szczupli, również coś jemy.

Ku Klux Klan Katarzyny Surmiak-Domańskiej to wstrząsające studium rasizmu i nazizmu. Dobitnie udowadnia, jak łatwo jest zaszczepić w ludziach lęk i strach. Z reportażu wynika, że amerykańska organizacja, która początkowo była śmieszna, później straszna, dziś jest przerażająca. Bo doskonale odnalazła się w nowym świecie i potrafiła wyciągnąć wnioski ze swoich niepowodzeń w przeszłości.  Ku Klux Klanów było kilka i choć każdy był inny, to wszystkie miały cechę wspólną – pogląd, mówiący o wyższości białej rasy ponad wszystkie inne.

Ku Klux Klan. Tu mieszka miłość

Katarzyna Surmiak-Domańska,

Wydawnictwo Czarne

  • Na razie nie czytam recenzji, bo u mnie jest w najbliższych planach 🙂 Ale cieszę się, że napisałaś, że jest znakomity! Tym bardziej nie mogę się doczekać 🙂

  • Wokółfaktu.pl

    Polecam. Zdecydowanie 🙂

  • Pietia

    Swietna recenzja! Uwielbiam tu zagladac:)

  • Wokółfaktu.pl

    Pietia, dzięki wielkie za miłe słowa! To ogromnie cieszy i jeszcze bardziej motywuje 🙂