Konkurs: kto wygrał książkę „Zapiski z Rakki. Ucieczka z Państwa Islamskiego”?

Fot. Łukasz Stańczyk

Zapiski z Rakki. Ucieczka z Państwa Islamskiego to przerażający dziennik Samira, który zdecydował się zaryzykować życie, by opowiedzieć światu o tym, z czym muszą mierzyć się Syryjczycy pod rządami ISIS. To krzyk rozpaczy i wołanie o pomoc. Mamy dla was 3 egzemplarze tej książki. Kto je otrzymał?

W ubiegłym tygodniu świat obiegła dobra wiadomość: Rakka została odbita z rąk islamistów. Niestety, olbrzymim kosztem. W mieście od miesięcy toczyły się walki, które pochłonęły wiele ofiar. To kolejne bolesne straty dla narodu syryjskiego. Z dziennika Samira wynika, że w Rakce pod rządami ISIS zginęło wiele osób. On sam patrzył na śmierć sąsiadów, znajomych, przyjaciół. Każdego dnia obserwował powolny upadek miasta, wchłaniał powszechnie panujący strach. Musiał stosować się do zasad narzuconych przez fundamentalistów, inaczej by zginął. Musiał płacić haracze., uczestniczyć w kursach dla prawdziwych muzułmanów. Wreszcie coś w nim pękło.

Czy było to po śmierci jego bliskich? Czy po tym, gdy zobaczył głowę znajomego nabitą na ogrodzenie jego rodzinnego domu? Nie chciał dłużej biernie przyglądać się tym okrutnym rządom, które cofnęły Syrię do średniowiecza. Zdecydował się zostać korespondentem zachodnich mediów. Zaszyfrowanymi SMS-ami przesyłał wiadomości z oblężonego miasta, zdając sobie sprawę, że Daisz szybko się nim zainteresuje. Tak też się stało. Na szczęście udało mu się uratować życie. Efektem jego poświęcenia jest książka Zapiski z Rakki. Ucieczka z Państwa  Islamskiego. Wstrząsająca. Pełna bólu, cierpienia. Tak jak pisałam w zapowiedziach, przy tej książce się płacze. A później odczuwa bezsilność. Bo mimo że świat poznał świadectwo Samira, niewiele dla niego zrobił. Dla niego, jego bliskich i innych mieszkańców Rakki.

Z ostatnich informacji Al-Jazeery wynika, że po upadku miasta władze Państwa Islamskiego przeniosły się  do miasta Al-Majadin. Siły koalicji skupiają swoją energię na odbiciu kolejnego ośrodka z rąk ISIS.

Wokółfaktu.pl jest patronem medialnym tej książki. W związku z tym razem z wydawnictwem Insignis mamy dla was 3 egzemplarze Zapisków z Rakki. Kto je otrzymał?

Zapiski z Rakki

Fot. Łukasz Stańczyk

Zwycięzcy

Bardzo dziękujemy Wam za wszystkie zgłoszenia. Komentarzy było dużo i były tak ciekawe, że najchętniej nagrodzilibyśmy wszystkie 🙂 Mamy tylko trzy książki, poniżej znajdziecie nazwiska szczęśliwców, którzy je otrzymają. Ostatecznie przy wyborze laureatów kierowaliśmy się uzasadnieniem – konkurs polegał na wskazaniu reportażu i uzasadnieniu, dlaczego to właśnie ten tytuł. Gratulujemy! 🙂 A pozostałym bardzo dziękujemy za udział i zachęcamy do udziału w kolejnych konkursach.

Lista nagrodzonych:

Marta Ewa Bartoszek: Wojciech Tochman, Dzisiaj narysujemy śmierć. Przeraziło mnie, jak mało można wiedzieć o ludobójstwie, że ja, interesująca się historią i geografią, prawie nic o tym ludobójstwie nie słyszałam. Że 60 lat po holocauście na świecie wciąż się dzieją takie rzeczy i świat pozostaje obojętny. Że jedne wojny są ważniejsze od drugich – bo prawda jest taka że wojna w byłej Jugosławii totalnie przyćmiła wojnę domową w Rwandzie. I że ludzie są w stanie mordować jedni drugich tylko na podstawie jakiegoś durnego wpisu w paszporcie. A po tym wszystkim kaci i ich ofiary muszą żyć razem w jednym państwie. I że to nie działo się kiedyś dawno dawno temu, tylko w czasie, kiedy ja miałam 9 lat i dylematem dla mnie było czy wolę dostać na urodziny rolki czy wrotki, a tymczasem 9-letnie dziewczynki z Rwandy uciekały przed gwałtami chowając się po bagnach. Czytałam tę książkę kilka lat temu i dalej nie mogę dojść do siebie.

Milena Antonowicz: Wojna nie ma w sobie nic z kobiety Swietłany Aleksijewicz. Może są bardziej poruszające książki, również na koncie S.Aleksijewicz, ale ten reportaż zasługuje na szczególne miejsce, bo pokazuje wojnę z zupełnie innej perspektywy i nie jest czarno-biały. Po pierwsze jest to perspektywa kobiet, której tak bardzo brakuje w literaturze faktu. Po drugie jest to perspektywa walczących kobiet, rwących się do obrony swojego kraju, zostawiających rodziny, gotowych na utratę wszystkiego. A „wszystko” w wypadku kobiet wydaje się czymś więcej, niż dla mężczyzn (godność, ryzyko gwałtów, płodność, wizerunek po wojnie, szansa na znalezienie męża itp.). Możemy oczywiście oceniać to różnie, pamiętając o propagandzie, w której te kobiety były tylko trybikami. Ale nie można odmówić im odwagi, woli walki i lojalności. Również odwagi wymagał ich powrót do kraju po wojnie, kiedy zostały przez wszystkich odrzucone i zapomniane. W tym reportażu trudno odróżnić ofiary od bohaterek. Te kobiety były wszędzie tam, gdzie wojna i wszędzie tam, gdzie mężczyźni, a ze strony tych samych mężczyzn po latach walk nie otrzymały żadnego wsparcia, ani szacunku. Wiele z nich wręcz ukrywało swój udział w wojnie. Kobiety wykonują zadania i ryzykują o wiele więcej, a mężczyźni wypinają piersi do orderów – to jedna z perspektyw tej książki. To zatrważające, że nawet stając ramię w ramię z mężczyznami podczas wojny, kobiety nie zyskują równych praw, szacunku, równego głosu, zrozumienia. Z bohaterskich czynów też muszą się tłumaczyć. Zaznaczę, że o bohaterstwie piszę w sensie ich odwagi, poświęcenia i tego, w co wierzyły. Nie oceniam całego wojska, bo to by się skończyło zupełnie inną opinią.

Katarzyna Czyż: Jednym z reportaży o tematyce wojennej, który zrobił na mnie największe wrażenie jest książka Pod ostrzałem (Paul Conroy). Dlaczego? Bo pozwala prawie fizycznie poczuć, co oznacza życie w ścisłej strefie walk. Zmusza do wyobrażenia sobie codziennego życia ludzi, którzy nie mają wyjścia i każdego dnia budzą się i zasypiają przy dźwiękach wybuchów, którzy nie wiedzą, czy przeżyją kolejną noc i czy będą mieli czym opatrzyć rannych krewnych. Ale równie ważne jest zwrócenie uwagi na pracę reporterów i fotoreporterów wojennych, którzy narażają własne życie po to, żebyśmy mogli sobie wygodnie usiąść w fotelu i poczytać gazetę lub obejrzeć wieczorny program informacyjny. Dlaczego ich wysiłek tak często w zasadzie idzie na marne?
„Pod ostrzałem” to książka nie tylko do przeczytania, ale przede wszystkim – do przemyślenia.

Zadanie konkursowe

Napisz, jaki reportaż wojenny zrobił na Tobie największe wrażenie i uzasadnij, dlaczego wskazałeś właśnie tę pozycję. Laureaci trzech najciekawszych wypowiedzi zostaną nagrodzeni książkami.

Na odpowiedzi czekamy w komentarzach na blogu, na Facebooku oraz Instagramie. Komentarze piszcie do 21.09.2017.

Powodzenia!

Zapiski z Rakki. Ucieczka z Państwa Islamskiego

Wydawnictwo Insignis, 2017

Czytaj także:

  • Reportaż, który do tej pory zrobił na mnie największe wrażenie to „Jakbyś kamień jadła” Tochmana. Pierwszy raz czytałam go mieszkając w Sarajewie kilka lat temu. Nagle historie o oblężonym mieście, spalonej Vijećnicy, doktor Ewie Klonowski nabrały innego, zupełnie realnego wymiaru. Studiowałam z moimi rówieśnikami, którzy w momencie rozpoczęcia oblężenia Sarajewa mieli po kilka lat, lecz całe okrucieństwo wojny pamiętali ze szczegółami. Czytanie książki w miejscu, gdzie się to wszystko działo było wyjątkowym przeżyciem. Reportaż Tochmana pozwolił mi ustrukturyzować i uzupełnić wiedzę o tych tragicznych czasach dla Bośni. Nie znam też innej książki podejmującej temat wojny na Bałkanach, która w tak prosty i klarowny sposób tłumaczyłaby zawiłości lokalnego konfliktu.

  • Weronika Szaciłowska

    „Wojna nie ma w sobie nic z kobiety” – książka, która pokazuje tę stronę wojny, o której nikt nie chce mówić. Tutaj nie ma statystyk, tutaj każda śmierć jest osobowa, personalna. Nie ma zwycięzcy i przegranego – są wyrzeczenia, ból i strach. Najgorsze jest umniejszenie roli tych kobiet, przykaz schowania się za „zwycięstwem” i mężczyznami. Dodatkowo brzemię, które piętnowało te kobiety, uniemożliwiało stworzenie normalnej rodziny wraz z niemożnością mówienia o tym co przeżyły. Książka straszna, przygnębiająca, ale zdecydowanie konieczna. Wdzięczna jestem Aleksijewicz za zachowanie tych wspomnień kiedy jeszcze można było. Ta pozycja dodatkowo dotyka mnie personalnie – moja babcia walczyła w czasie II Wojny Światowej. Gdybym to ja ją napisała zadedykowałabym ją właśnie jej.