Dlaczego warto przeczytać „Z nienawiści do kobiet” Justyny Kopińskiej?

Fot. Łukasz Stańczyk

Z nienawiści do kobiet Justyny Kopińskiej to książka, którą pochłania się w jedno popołudnie. Ale teksty żyją w nas dużo dłużej. I nie da się od nich uwolnić. Opowiadają o rzeczach tak strasznych, tak zapadających w pamięć, wwiercających się gdzieś głęboko w duszę, że by je przetrawić, trzeba o nich rozmawiać.

W moim przekonaniu Justyna Kopińska jest najlepszą reporterką młodego pokolenia. Właściwie nie ma konkurencji – jako jedyna pracuje w ten sposób. Opowiada historie ludzi pokrzywdzonych przez osoby pełniące funkcje zaufania publicznego. Wskazuje błędy w funkcjonowaniu polskiego wydziału sprawiedliwości i luki w prawie, które chroni sprawców zamiast bronić skrzywdzonych. Jej teksty są brutalne. Chwała i podziw za pracę, którą wykonuje.

O czym jest „Z nienawiści do kobiet”?

Z nienawiści do kobiet to zbiór reportaży wydanych wcześniej w „Dużym Formacie”. Reporterka ponownie oddaje głos tym, których nikt nie chce słuchać. I którym nikt nie wierzy. Kto da wiarę zeznaniom dziewczyny, z której ksiądz zrobił swoją niewolnicę? Odizolował ją od rodziny, przetrzymywał w zamkniętym mieszkaniu. Bohaterka była silna, opowiadała ludziom, co ją spotkało. Ale nikt nic z tym nie zrobił. A oprawca śmiał jej się prosto w twarz.

Kto wysłucha schizofreniczki? Dla ludzi nie ma znaczenia, że kobieta jest mistrzynią olimpijską w judo, że ma na koncie ponad 300 medali. Jest postrzegana jako wariatka. Bo żeby uciec od rzeczywistości, w której rówieśnicy znęcali się nad nią i szydzili z niej ze względu na to, że jest głuchoniema, wymyśliła sobie koleżankę Anię. W niej odnalazła spokój i akceptację, której nie zaznała w życiu. Kto potraktuje na równi osobę, która wiele lat spędziła w szpitalach psychiatrycznych?

Justyna Kopińska nie ma z tym problemu. Wysłuchuje wszystkich: pedofilów i morderców, kobiet molestowanych, krzywdzonych przez osoby pełniące ważne funkcje. Nie godzi się na przemoc i krzywdę słabszych, a swoimi tekstami próbuje zmienić rzeczywistość. Nie znam drugiego autora, któremu tak bardzo na tym zależy i któremu tak często się to udaje.

Czytaj też: 3 rzeczy, które odróżniają Justynę Kopińską od innych reporterów

Fot. Łukasz Stańczyk

Co mi się podoba w tej książce?

  • Zwrot w stylu pisania autorki. Kopińska zaczyna pokazywać się w tekstach. Nie jest już tylko obserwatorem, przyznaje, że opisywane historie wywołują w niej emocje. Że czasem te emocje są tak silne, że zwalają ją z nóg. To sprawia, że staje się bardziej ludzka. Czytelnik nie postrzega jej już jako robota filtrującego i opisujące niegodziwości, do jakich dochodzi w naszym kraju. Cierpi. Jest taka sama jak my, gdy czytamy tę książkę. Nie jest to jednak cierpienie porównywalne z cierpieniem ofiar. I słusznie, bo nigdy takie nie będzie.
  • Kopińska nie boi się zadawania pytań. I to niezależnie od tego, z kim rozmawia. Jest nieugięta, nie daje się zbić z tropu. Nie boi się sięgać po tematy, które inni dawno by porzucili. Bo opisuje przestępstwa, których dopuścili się prokuratorzy i inni wysoko postawieni ludzie.
  • Ogrom pracy, jaką autorka wkłada w każdy reportaż. Kopińska nie idzie na łatwiznę. Każdą informację sprawdza u źródła. Szuka potwierdzenia lub zaprzeczenia, kopie, drąży. Pracuje ze wszystkich sił, zdając sobie sprawę, że nie może niczego przeoczyć. Bo jej teksty mogą wiele zmienić.
  • Mocne osadzenie w rzeczywistości – bądźmy wdzięczni, że mamy Justynę Kopińską. Niewielu autorów chce się paplać w naszym rodzimym błotku. Coraz częściej reporterzy sięgają po historie ze świata, bo fascynują ich one swoją odmiennością. Wbrew pozorom, łatwiej też jest pisać o tym, co nieznane, bo jest mniejsza szansa na to, że wywołamy hejt u czytelników.  Autorka Czy Bóg wybaczy siostrze Bernadetcie nie ma z tym problemu, nie boi się negatywnych reakcji, trudnych tematów. Nie ucieka od rzeczywistości.
  • Wywiad na końcu książki – rozmowa z Justyną Kopińską jest moim marzeniem. Skontaktowałam się z reporterką, ale ze względu na natłok jej zajęć, nie udało się przeprowadzić wywiadu. Rozmowa Szymona Jadczaka, która została dołączona do książki, częściowo odpowiada na pytania, które chciałam zadać autorce. Bardzo dużo informacji, Kopińska wiele opowiedziała o swoim warsztacie, stosunku do pracy i o tym, jakie ma dalsze plany. Kawał dobrej roboty!

Fot. Łukasz Stańczyk

Wydawnictwo kpi z czytelnika?

Jest jednak coś, co nie podoba mi się w tej książce. Zarzuty mogę jednak kierować w stronę wydawnictwa, a nie autorki. Co mnie nie przekonało w Z nienawiści do kobiet?

  • duży druk
  • dużo światła
  • odstępy pomiędzy kolejnymi rozdziałami

Nie żałuję, że kupiłam tę książkę, bo reporterka robi kawał tak dobrej roboty, że warto dodatkowo zapłacić, by przeczytać ponownie jej teksty. Ale jestem trochę rozczarowana.

Świat Książki wykorzystał popularność Justyny Kopińskiej i wydał teksty w sposób trochę… kpiący z czytelnika. Bardzo duża czcionka, dużo światła pomiędzy kolejnymi akapitami i ogromne odstępy między rozdziałami. Książka została sztucznie napompowana, by zwiększyć swoją objętość. Nie lubię takich zagrań, nie miałabym nic przeciwko temu, gdyby była krótsza i wydana w normalny sposób. Tak jak wspomniałam wyżej, nie jest to zarzut w stronę autorki, ale w stronę wydawnictwa.

Czy warto sięgnąć po Z nienawiści do kobiet?

Bez wahania. To przecież Justyna Kopińska – najlepsza reporterka młodego pokolenia.

Justyna Kopińska, Z nienawiści do kobiet

Wydawnictwo Świat Książki 2018

Czytaj też:

  • Kocz1lla

    Może wydawnictwo brało pod uwagę czytelników słabo widzących?