6 książek o pracy reportera, które powinien przeczytać każdy miłośnik gatunku

Dziś mam coś specjalnego dla wszystkich miłośników reportażu. Jakie książki trzeba przeczytać, by dowiedzieć się, jak wygląda praca reportera? W jakich pozycjach będziecie zaznaczać co drugą stronę, bo wszystko będzie istotne do zapamiętania? 😉 Sprawdźcie!

Pamiętam, jak pierwszy raz czytałam Pisanie. Z Ryszardem Kapuścińskim rozmawia Marek Miller. Co kilka minut wyciągałam z torby kolorowe karteczki, co było dość uciążliwe, biorąc pod uwagę, że czytałam tę książkę w metrze 😉 Jednak każdy, kto sięgnął po Pisanie, potwierdzi, że znajduje się tam wiele istotnych informacji dla miłośników reportażu. Jakie cechy powinien mieć reporter, co trzeba zrobić, żeby osiągnąć sukces w tym zawodzie, jak wyglądał proces twórczy Kapuścińskiego, gdzie pisał, co czytał – to tylko niektóre informacje zawarte w książce. Takich Biblii dla miłośników gatunków jest jednak więcej.

terytorium_komanczowArturo Perez-Reverte, Terytorium Komanczów

Krótka i genialna rzecz. Arturo Perez-Reverte przez dwadzieścia lat był korespondentem wojennym. W swojej książce zawarł uniwersalne prawdy na temat pracy reportera wojennego. Jak sam przyznaje, wojna jest jedna, niezależnie od tego, gdzie się toczy. Chciwość i hienowatość mediów, nagonka na dziennikarzy, by dostarczali coraz więcej coraz bardziej krwawych materiałów, zapijanie alkoholem tego, co na miejscu zobaczyli reporterzy, cierpienie i bezsens ponoszonych ofiar – to są elementy niezmienne. Rozmawialiśmy o tej książce z Wojciechem Jagielskim w czasie obiadu przed spotkaniem w Europejskim Centrum Solidarności. Tyle lat jeździł na wojny, doskonale wie, co tam się dzieje. I krótko podsumował, że to przejmująca i świetna pozycja. To chyba wystarczy za najlepszą rekomendację, prawda?

Greg Marinovich, Joao Silva, Bractwo Bang Bangbractwo_bang_bang

Bractwo Bang Bang to wciągająca książka, której autorami są reporterzy z RPA. Kevin Carter, Joao Silva, Greg Marinovich i Ken Oosterbroek pracowali w Afryce. To tam Carter zrobił wstrząsające zdjęcie wygłodzonej dziewczynki i czającego się za jej plecami sępa. Publikacja tej fotografii miała daleko idące konsekwencje. Autor otrzymał za nie Nagrodę Pulitzera, ale nie był przygotowany na falę krytyki, jaka na niego spadnie. Do dziś trwają dyskusje, czy to z tego powodu popełnił samobójstwo. Bractwo Bang Bang to książka opowiadająca o realiach pracy fotoreporterów wojennych. O tym, jak ze sobą rywalizują i ryzykują życiem, by zrobić jak najlepsze zdjęcie. I jaką cenę płacą za wykonywanie tego zawodu – co z tego, że zrobione przez nich fotografie trafiają na okładki największych magazynów na świecie. To, czego są świadkami, w nich zostaje. Ważna książka.

13 wojen i jedna Krzysztof MillerKrzysztof Miller, 13 wojen i jedna. Prawdziwa historia reportera wojennego

Historia reportera wojennego opowiedziana prostymi słowami. Męska, oszczędna w słowach, brutalna, ale nie epatująca cierpieniem i przemocą. Ten minimalizm zwala z nóg czytelnika. A Krzysztof Miller nie chce szokować, po prostu opowiada, na czym polega ta praca. Jaką rolę odgrywa w niej szczęście? Co w niej takiego jest, że fotoreporterzy są w stanie ryzykować dla niej własne życie? Czy do codziennego widoku śmierci można się przyzwyczaić? Wstrząsająca relacja, którą polecam wszystkim. Zainteresowanych postacią Krzysztofa Millera odsyłam również do dokumentu W oku Boga, którym Miller próbował wrócić do życia po półrocznej terapii w Klinice Psychiatrii i Stresu Bojowego Wojskowego Instytutu Medycznego.

autoportret_reportera

Film znajdziecie tutaj.

Ryszard Kapuściński, Autoportret reportera

Vademecum każdego dziennikarza i osób zainteresowanych tą pracą. Jakie cechy powinien mieć reporter? Ile pracy trzeba włożyć, żeby napisać dobry reportaż? Ile dni i godzin trzeba spędzić w czytelniach, żeby rzetelnie przygotować się do pracy, którą zamierza się wykonać? W książce znajduje się również wiele przemyśleń Kapuścińskiego na temat kondycji mediów, przemian geopolitycznych zachodzących na świecie. Autor Cesarza był bystrym obserwatorem rzeczywistości, jego komentarze do dziś są trafne, a prognozy wciąż aktualne. Trzeba przeczytać!

pisanie-marek-millerMarek Miller, Pisanie. Z Ryszardem Kapuścińskim rozmawia Marek Miller

Tak jak wspomniałam na początku – to książka, w której zaznacza się co drugą stronę 😉 Bardzo ciekawa rozmowa Marka Millera, szefa Laboratorium Reportażu z wybitnym polskim reporterem. Właściwie znajdziecie w niej wszystko, co powinniście wiedzieć o reportażu i pracy reportera. Świetna rzecz, w dodatku jest do niej dołączona płyta DVD z wywiadem, którego Kapuściński udzielił w 1987 roku. Film uzupełniają zdjęcia wykonane przez Ryszarda Kapuścińskiego podczas podróży w Trzecim Świecie. Jedna z moich ulubionych pozycji na półce.

Anna Wojtacha, Kruchy lód

Anna Wojtacha, Kruchy lód. Dziennikarze na wojnie

Ciekawa książka przede wszystkim dlatego że jej autorką jest kobieta. Co sprawia, że kobiety pchają się na wojnę? Co czują, gdy znajdą się na miejscu? Mają łatwiej czy trudniej od mężczyzn? Anna Wojtacha pracowała we wszystkich ważnych stacjach telewizyjnych w Polsce: była reporterką w TVP Info, Polsat News, TVN24. I opisuje szczegółowo, jak wyglądały wyjazdy polskich ekip telewizyjnych na wojny do Gruzji, Afganistanu, Jugosławii. Bardzo wciągająca pozycja!

Dodacie coś jeszcze?

Wasze propozycje:

  • Michael Herr, Depesze
  • Wojciech Jagielski, Wieże z kamienia
  • Małgorzata Szejnert, Śród żywych duchów
  • Hanna Krall, Jacek Antczak, Reporterka
  • Agnieszka Wójcińska, Reporterzy bez fikcji, Perspektywa mrówki
  • Lynne Olson, Stanley Cloud, Chłopcy Murrowa. Na frontach wojny i dziennikarstwa

Czytaj także:

 

 

  • Magda B.

    Czytałam „Autoportret reportera” w liceum, a potem zostałam reporterem w radiu. Czytanie książek? Rano dostawało się temat, a materiał musiał być na popołudnie. Dobrze, jak był czas sprawdzić coś w Google. Dużo się za to czekało. Aż skończą się obrady sejmu, rady miasta, komisji śledczej, sprawa sądowa i ktoś wyjdzie i powie tych kilka słów komentarza. Dużo się marzło. Najbardziej nie lubiłam zaczepiać ludzi na ulicy, bo ci wcale nie chcieli ze mną rozmawiać i najczęściej nie mieli nic do powiedzenia w sprawie, o którą pytałam, ale wydawca zażyczył sobie, żeby w materiale znalazła się sonda uliczna. Nie lubiłam też pogrzebów, a akurat pracowałam w czasie katastrofy smoleńskiej. Ludzie nie lubią być zaczepiani na pogrzebach. Kapuściński zapomniał też wspomnieć o marnych stawkach i sposobie naliczania wynagrodzenia. Honoraria od wyemitowanej sztuki bardzo korumpują, bo człowiek szybko zaczyna kalkulować, że żeby starczyło na rachunki, trzeba raczej zrobić więcej materiałów, a nie zagłębiać się w jeden temat. Chociaż ta praca miała swoje momenty. Na przykład kiedy człowiek mógł wstawić się za jakimś eksmitowanym staruszkiem. Dla takich momentów rzeczywiście było warto. Niestety dzisiejsze media działają na zasadzie więcej, taniej i szybciej, przez co obawiam się, że tacy prawdziwi reporterzy jak Kapuściński czy Jagielski wkrótce wyginą i zostaną tylko zmęczeni wyrobnicy mojego pokroju.

    • Karolina Bogudał

      Dlatego do tego tekstu bardziej pasowałyby określenia: reportażysta lub korespondent. Szara codzienność, szczególnie w mediach lokalnych, kompletnie odbiega od treści książek. Choć warto się inspirować, żeby wykorzystać okazję, która może się nadarzyć 🙂 Czego życzę, bo znając realia wiem, jak łatwo wpaść we wspomniane w komentarzu zmęczenie byciem ekspertem od wszystkiego i niczego na prawie każde życzenie wydawcy.

  • Ewa Kaja

    Dodałabym do tej listy trzy książki: „Reporterka. Rozmowy z Hanną Krall” Jacka Antczaka oraz dwie autorstwa Agnieszki Wójcińskiej „Reporterzy bez fikcji. Rozmowy z polskimi reporterami” i „Perspektywa mrówki. Rozmowy z reporterami świata”.

    • Wokółfaktu.pl

      Dzięki, Ewa. Dodaliśmy do zestawienia 🙂

  • O historii zdjęcia z dziewczynką i sępem przeczytałem w „Punktach zapalnych” i od tamtego czasu mam ochotę lepiej poznać to bractwo. Bardzo frapuje mnie kwestia tego, na ile (foto)reporter powinien być tylko bezosobowych przekaźnikiem historii, a na ile próbować zmienić czyjeś życie. Skłaniam się w stronę opcji drugiej, ale może to ze względu na koligacje rodzinne i ciocię, która była dziennikarką, która napisała dużo lokalnych reportaży społecznych.