5 reportaży, od których warto rozpocząć przygodę z non-fiction

Fot. Łukasz Stańczyk

Reportaż zajmuje całkiem sporo miejsca na rodzimym rynku. Dużo książek się wydaje, a jeszcze więcej już zostało wydanych, czasem więc trudno się zorientować, co warto przeczytać. Od czego rozpocząć swoją przygodę z polskim reportażem? 5 książek dla tych, których kusi non-fiction, ale którzy nie wiedzą, na co warto zwrócić uwagę.

Fot. Łukasz Stańczyk

Wbrew pozorom, niekoniecznie na nowości. Książek reporterów jest naprawdę dużo i ciężko się w nich odnaleźć, zwłaszcza komuś, kto coś chciałby, ale nie do końca wie co, a już w ogóle nie wie jak. Krall i Kapuściński to zwykle dwa nazwiska, które kojarzą wszyscy, niezależnie od swoich literackich upodobań. I świetnie, bo trzeba je znać (swoją drogą, kto przeczytał wszystkie książki Krall i Kapuścińskiego? Niech się zgłosi 😉 Wydaje mi się, że to jedne z tych postaci, które się zna i o których się dyskutuje, ale których książki niekoniecznie się przeczytało od deski do deski). Naturalnie, jest to kiepskie. Rzecz jasna, do nadrobienia).

Poza nimi znane jest również młodsze pokolenie reporterów. Szczygieł, Tochman, Jagielski, Hugo-Bader, Surmiak-Domańska, Ostałowska, Morawska. I najmłodsze: Chomątowska, Muszyński, Springer, Nesterowicz, Grzebałkowska, Kicińska, Olszewski, Rejmer. Tych nazwisk już jest dużo, a to przecież ciągle początek listy. Bo przed Kapuścińskim i Krall w Polsce przecież także pisano reportaże. A po nich, ale przed Szczygłem i Tochmanem – również.

Czytaj także: >> 9 reportaży o Polsce, które musisz przeczytać >>

I w tym momencie już całkiem można się pogubić. Jak w tej masie zorientować się, co może nas zainteresować, a co nie? Kto pisze dobrze, a kto lepiej? Kto odwołuje się do emocji, a kto do rozumu? Który reporter pisze o Polsce, a który o świecie? Ano właśnie. I dlatego przedstawiam wam 5 reportaży, od których warto rozpocząć swoją przygodę z non-fiction. Wybór całkowicie subiektywny i zróżnicowany, pokazujący różne spojrzenia na reportaż. Wychodzę z założenia, że jeśli ktoś chciałby poczytać literaturę faktu, to łatwiej zainteresuje się nowymi lub w miarę nowymi książkami, niż pozycjami sprzed kilkudziesięciu lat, dlatego te ostatnie pomijam w tym zestawieniu. Zostawmy je hard non-fictionowcom 😉

Czytaj także: >> 5 reportaży o Europie, po które warto sięgnąć >>

  • Krzysztof Miller, 13 wojen i jedna – ten wybór może was zaskoczyć. To nie13 wojen i jedna Krzysztof Miller jest reportaż literacki, szukający drugiego dna i zachwycający czytelnika konstrukcjami językowymi. To książka prosta. Do głębi prawdziwa. Autorem jest jeden z najwybitniejszych polskich fotoreporterów, który zjadł zęby na wojnie, o ile w ogóle można tak powiedzieć. Krzysztof Miller często był wysyłany w strefę walk razem z Wojciechem Jagielskim. Umowa była prosta – on robi zdjęcia, Jagielski pisze. I jego podejście też było proste. „Po prostu się jechało” – mówił i ruszał tam, gdzie kule sypały się gęściej niż ziarenka piasku na pustyni. Dokumentował rewolucję w Rumunii, wojnę w Bośni i w Gruzji. O tym, co widział, co go spotkało, o powodach, dla których tam jeździł i o pracy polskich reporterów napisał tak, że choć czytałam tę książkę dwa lata temu, to czuję się, jakby to było wczoraj. Mocno ją pamiętam, tak jak i spotkanie z autorem. Niezwykła, żywa i dynamiczna książka, nie można się od niej oderwać. Warto po nią sięgnąć, żeby zorientować się na czym tak naprawdę polega praca reportera. Będzie to też świetna pozycja startowa dla tych, którzy interesują się reportażem wojennym.
  • Jakbyś kamień jadła, Wojciech TochmanWojciech Tochman, Jakbyś kamień jadła – na pierwszy rzut oka można by uznać, że to również reportaż wojenny. Ale tak nie jest. To książka całkiem inna od historii Krzysztofa Millera, literacka i zawierająca tę nadwyżkę, o której w świecie reportażu tyle się mówi. Książka wybitna – i piszę to z pełnym przekonaniem. Wojciech Tochman udał się do Bośni, kraju pokiereszowanego wojną, by udokumentować pracę dr Ewy Klonowski, jednego z najwybitniejszych antropologów na świecie. Czym się zajmuje w krajach byłej Jugosławii? Ekshumacjami. Rekonstruowaniem szkieletów ofiar masowych zbrodni. Układa kości i odtwarza kształt i wygląd ofiar, by umożliwić rodzinom ostatnie pożegnanie. Ale to jest tylko pierwszy plan, w tle jest drugi, ważniejszy – matki, szukające swoich mężów, synów i ojców. Opłakujące ich, czekające na nich, niemogące ich pogrzebać. O ich niewyobrażalnym bólu Tochman pisze krótko. Ta zwięzłość i lapidarność z całym impetem uderza w czytelnika, zwalając go z nóg i nie pozwalając mu powstać aż do końca lektury. A może i dłużej. To reportaż wstrząsający, żerujący na emocjach. Jedna z podstawowych lektur dla tych wrażliwych, którzy literaturę odbierają sercem, a nie rozumem.
  • Andrzej Muszyński, Południe – kolejny reportaż literacki, ale zupełnie Południe Andrzeja Muszyńskiegoróżny od Jakbyś kamień jadła Tochmana. Refleksyjna i niespieszna opowieść o poszukiwaniu i wyznaczaniu granic. Czy południe to pojęcie geograficzne czy stan umysłu? Muszyński szuka odpowiedzi na to pytanie, wędrując po Ameryce Łacińskiej, Afryce czy Azji. Rozmawia z ofiarami Czerwonych Khmerów, Indianami, walczącymi o swoją ziemię na pograniczu Wenezueli i Kolumbii. Samotnie przemierza Atakamę i gabońską puszczę. Podróżuje, rozmawia i snuje refleksje. I właśnie ta różnorodność – formy, treści, języka stanowi o wielkości tej książki. Świetna, dla podróżników i dla tych, którzy szukają książek wyrafinowanych językowo. Przeczytaj wywiad z Andrzejem Muszyńskim.
  • Kopia 13pieterFilip Springer, 13 pięter – mocny powrót na ziemię. 13 pięter Springera to dla mnie jedna z najważniejszych książek tego roku. Reportaż bardzo osadzony w teraźniejszości, poruszający jeden z podstawowych problemów większości Polaków – sytuację mieszkaniową. Temat dnia codziennego, który nurtuje i irytuje wszystkich, a o którym nikt jeszcze nie pisał. Wynajem, kredyty we frankach, kredyty pozaciągane na 35 lat, czyściciele kamienic to historie, które przytacza Springer, pokazując, jaka jest dzisiejsza sytuacja mieszkaniowa w Polsce. A nie jest dobra, wiadomo. Wartość 13 pięter nie polega jedynie na tym, że wreszcie ktoś napisał książkę o tym, co nas bezpośrednio dotyka. Springer porównuje Polskę XXI wieku z Polską w dwudziestoleciu międzywojennym i pokazuje, dlaczego jest tak, jak jest. To reportaż zawierający drugie dno, ale konkretny, mocno osadzony w historii. Zainteresuje nie tylko tych, którzy chcieliby zrozumieć rzeczywistość, która ich otacza, ale również wszystkich miłośników międzywojnia. Przeczytaj recenzję 13 pięter i wywiad z Filipem Springerem.
  • 20. 20 lat nowej Polski w reportażach według Mariusza Szczygła – pewnie sądziliście, że na końcu zestawienia pojawi się antologia. No i jest, ale nieKopia antologia ta, o której myśleliście 😉 Antologii 100/XX nie opisuję tutaj dlatego że nie wierzę, aby przebrnął przez nią żaden czytelnik, rozpoczynający swoją przygodę z literaturą faktu. Te 4 tysiące stron to opus magnum dla każdego pasjonata i studenta, ale nie dla kogoś, kto jest na początku ścieżki. 20 lat nowej Polski w reportażach według Mariusza Szczygła to dzieło znacznie krótsze, obrazujące przemiany, jakie zaszły w Polsce po 1989 roku. 22 reporterów w swoich tekstach opowiada o Polakach i ich pomysłach na to, jak sobie radzić z nową rzeczywistością. Bezrobocie, praca na czarno, życie z zasiłków, upadek PGR-ów, rozkwit przemytu, nocnych klubów, galerii handlowych to tylko jedne z tematów, które poruszają najlepsi polscy reporterzy. Przekrój tematów jest niesamowity, stylów pisania również. To świetna książka, nie tylko stanowiąca olbrzymie źródło wiedzy o ostatnich 20 latach, ale również umożliwiająca zapoznanie się z wieloma reporterami. Dzięki temu można łatwo się zorientować, jaki styl i jaka tematyka nam pasuje najbardziej. Świetna rzecz na początku przygody z non-fiction.
  • Nie mam pojęcia, jak dałaś radę wybrać tylko 5 😉

  • Wokółfaktu.pl

    Było ciężko, to prawda! Ale kluczem do non-fiction jest zwięzłość i wyrzucanie tego, co zbędne, więc wzięłam sobie tę zasadę do serca także i przy wyborze książek 😉 I wyszłam z założenia, że jak ktoś nic nie czytał, to gdy dam mu więcej niż 5, raczej go nie zachęcę 😉

  • Jakbyś kamień jadła to jedna z pierwszych książek reportażowych, jakie przeczytałam. Przeżywałam go przez długi czas zanim miałam odwagę na kolejną książkę wojenną.