3 najlepsze reportaże 2016 roku i 3 wyróżnione książki. To był piekielnie dobry rok dla literatury!

książki roku
Fot. Łukasz Stańczyk

To był bardzo dobry rok dla reportażu. Cieszyć się mogą czytelnicy, cieszyć się mogą wydawcy. Boom nie przemija, literatura faktu cieszy się niesłabnącym zainteresowaniem. Co miesiąc ukazuje się wiele ciekawych reportaży. Nie sposób ich wszystkich przeczytać! Jakie 3 książki w tym roku nie miały sobie równych?

Powoli żegnamy 2016 rok. Trudny rok zmian i przewartościowań 🙂 Nasze życie wywinęło fikołka, wisi teraz do góry nogami, szczerzy zęby i najwyraźniej nie zamierza zmienić pozycji. Jednak mimo że dzień zamienił się z nocą, przy wpisach w kalendarzu na stałe zagościł znak zapytania, a znalezienie pół godziny na spokojne wypicie kawy i zatopienie się w lekturze zaczęło graniczyć z cudem – nie zamienilibyśmy tego roku na żaden inny. To były wyjątkowe i jedyne w swoim rodzaju miesiące!

A ja jestem z siebie dumna, bo udowodniłam sobie, że można. Że bycie młodą mamą nie oznacza porzucenia wszystkich dotychczasowych przyzwyczajeń i obowiązków. Wystarczy je lekko zmodyfikować (tak jak swoją głowę 😉 Jeszcze kilka miesięcy temu żadna siła nie zmusiłaby mnie do zajęcia się czymkolwiek po godzinie 23. A teraz czytam książki o… 2-3 w nocy, gdy usypiam synka. Cóż, głód lektury jest silniejszy, a chwila ciszy bezcenna 😉 Przygotowuję się do wywiadów, gdy maluch gaworzy na leżaczku. Śledzę nowinki z branży, tarzając się z nim na macie na podłodze. System pracy się zmienił, ale sama praca przynosi tyle samo, jak nie więcej radości. Bo jest wyczekana. Mam nadzieję, że 2017 rok będzie obfitował w równie wyjątkowe chwile, bo nie zwalniamy tempa i snujemy sporo planów!

To był też dobry rok dla literatury. W 2016 roku ukazało się wiele ciekawych, porządnie napisanych i udokumentowanych reportaży, które zasługują na uwagę czytelników. Wśród nich są perełki, teksty, które nie przeminą wraz z ostatnim dniem grudnia, bo są tak dobre, że zwyczajnie chce się do nich wracać. I to właśnie takie 3 książki wybrałam na najlepsze reportaże 2016 roku (kolejność alfabetyczna).

książki roku

Fot. Łukasz Stańczyk

Katarzyna Boni, Ganbare! Warsztaty umierania

Piekielnie zdolna reporterka, która napisała znakomitą książkę. Można zgrzytać zębami z zazdrości, a można zatopić się w opowieści na granicy rzeczywistości i mitu, i chłonąć tę inność. Ganbare! Warsztaty umierania to piękna i trudna opowieść o życiu mieszkańców Japonii, których dotknęła potrójna katastrofa: trzęsienie ziemi, tsunami i katastrofa elektrowni jądrowej w Fukushimie. Opowieść o śmierci, ale i o gorączkowym poszukiwaniu życia. O cierpieniu i o stawianiu czoła najbardziej bolesnym życiowym doświadczeniom. Kasia Boni rozmawiała z mieszkańcami dotkniętych tragedią terenów: z rodzicami, poszukującymi w morzu kości swoich dzieci, z kobietami, których nawiedzają duchy ofiar, z mnichami, organizującymi warsztaty narzekania dla ludzi, by mogli wyrzucić z siebie złość i bezradność. W efekcie powstała książka niezwykła, która ukazuje, że z najtrudniejszych doświadczeń można się podnieść. O ile ma się wokół siebie życzliwe osoby. Bo bez empatii i zwykłej ludzkiej solidarności nie ma nic prócz wspomnień. A te z czasem zaczynają blednąć, łuszczyć się i kruszeć jak jesienne liście. W końcu gniją, wysączając z duszy człowieka ostatnie resztki nadziei.

Recenzję książki znajdziecie tutaj, a wywiad z autorką tutaj: Pięć lat po katastrofie mieszkańcy północnej Japonii mieszkają w kontenerach. I wciąż widzą duchy

Justyna Kopińska, Polska odwraca oczy

Polska odwraca oczy to wyjątkowy na rynku zbiór reportaży – tak wyjątkowy jak jego autorka. Justyna Kopińska nie bez powodu została nagrodzona European Press Prize, nagrodą zwaną europejskim Pulitzerem. Od innych reporterów wyróżnia ją sposób pracy. Bo Kopińska interesuje się tym, czym nie interesuje się nikt inny – dziurami w polskim wymiarze sprawiedliwości. Stojąc po stronie pokrzywdzonych, drąży i szuka, wywlekając na wierzch wszystkie problemy i patologie. Nie można jej zbić z tropu ani zniechęcić. Jest nieustępliwa w swoim dążeniu do ukazania prawdy. Zagląda w każdą lukę, tygodniami ślęczy w dokumentach i umawia się na rozmowy z ofiarami, katami, śledczymi, prokuratorami. Po lekturze tej książki zastanawiam się, jak ona właściwie funkcjonuje. Niewiarygodnie silna babka, która dźwiga na swoich barkach brzemię powierzanych jej ludzkich losów. O czym pisze Kopińska? O dzieciach, nad którymi znęcano się w domu dziecka prowadzonym przez siostry zakonne i które maltretowano w zakładzie zamkniętym. O mordercach, którzy wychodzą na wolność za dobre sprawowanie i którzy na wolności popełniają kolejne zbrodnie. O opieszałości prokuratury i uchylaniu się od nałożenia kary za gwałty ze względu na uprzednią niekaralność sprawców. Czytajcie. Będziecie poruszeni, u mojego męża to numer jeden spośród tych książek 😉

Recenzję znajdziecie tutaj.

4Witold Szabłowski, Sprawiedliwi zdrajcy. Sąsiedzi z Wołynia

O sile tej książki świadczy to, że w trakcie lektury przez trzy dni śniły mi się palone przez banderowców polskie wsie. Trudna opowieść o 1943 roku, który zapisał się w historii jako rok prześladowań Polaków na Wołyniu. Witold Szabłowski opowiada o rzezi wołyńskiej inaczej, przypominając, że wśród złych Ukraińców byli również ci dobrzy, którzy ryzykowali własnym życiem i życiem swoich bliskich, by uratować polskich sąsiadów. Ukrywali ich w stodołach, schowkach i na strychach, dostarczali wodę i żywność, zdając sobie sprawę, jakie grożą im za to konsekwencje. „Trzeba było, to się ratowało” – mówili. Przez trzy lata Szabłowski podróżował po Wołyniu, zaglądając do kolejnych chat i wiosek, by przywrócić pamięć bohaterom tamtym dni. Udało mu się.

Wyjątkowy w tej książce jest również styl opowieści. Szabłowski układa puzzle z kolejnych wątków, zmuszając czytelnika, by mu w tym pomógł. Dzięki temu zabiegowi (przeskakiwaniu między historiami bohaterów, zaskakiwaniu czytelnika puentami) od lektury ciężko się oderwać. A siła opowiadanych historii jest porażająca.

Recenzję książki znajdziecie tutaj, a wywiad z autorem tutaj: Bez pomocy Ukraińców trudno było przeżyć wołyńskie piekło. Ale nie chcemy o tym pamiętać

logo

Książki, które zasługują na wyróżnienie

Jest jeszcze kilka książek, które zasługują na szczególne wyróżnienie. Jakie to reportaże?

  • Miasto ArchipelagMiasto Archipelag Filipa Springera – książka, będącą efektem mozolnej, mrówczej pracy. Filip Springer przemierzył 31 byłych miast wojewódzkich, by sprawdzić, jak dziś się żyje w ośrodkach, które w 1999 roku utraciły swój status. Efekt pracy jest zachwycający! Miasto Archipelag to zbiór rozmaitych miniatur reportażowych, w których autor udowadnia, że nie na darmo nazywany jest jednym z najlepszych polskich reporterów. O czym pisze Springer? O tym, że w małych miastach można żyć pełnią życia i można to życie przesypiać. Nie będę zdradzała wam więcej szczegółów, zachęcam do lektury! Recenzję książki znajdziecie tutaj.
  • Marcin Kącki, Białystok. Biała siła, czarna pamięćBiałystok Marcina Kąckiego – reportaż  powstał w 2015 roku, ale sięgnęłam po niego dopiero w tym roku i postanowiłam go wyróżnić w tym zestawieniu. Reporter opisuje państwo w państwie. Aż ciężko uwierzyć w to, co nam przekazuje. Neofaszystowskie młodzieżowe bojówki, rasizm, ksenofobia, kibolskie porachunki, in vitro, cud hostii w Sokółce – to tylko niektóre z tematów, które porusza autor. Każdy z nich przytłacza, każdy z nich jest bardzo ważny i sprawia, że fotel, na którym czytamy, nagle staje się niewygodny. Po lekturze tej książki włos się jeży na głowie. Recenzję znajdziecie tutaj.

 

  • Sura, Rafał Grzenia, Maciej MoskwaSura Rafała Grzeni i Macieja Moskwy – wyjątkowa książka, będąca połączeniem albumu fotograficznego z miniaturami reportażowymi. Rafał Grzenia i Maciej Moskwa kilka razy wracali do Syrii, by zrozumieć, co tak naprawdę tam się dzieje. Efektem ich pracy jest zachwycająca i poruszająca pozycja, opowiadająca o rewolucji i wojnie w Syrii. Nie znajdziemy w niej głębokich analiz, raczej subiektywne zapiski ulotnych chwil, migawki z życia mieszkańców tego pustynnego kraju. Wystarczy, by poczuć ogrom tragedii, jaka dosięgnęła Syryjczyków. Recenzję znajdziecie tutaj.

A wy jakie książki uznalibyście książkami roku?

Czytaj także:

 

 

  • Erato Czyta

    „Polska odwraca oczy” to jedna z najlepszych przeczytanych przeze mnie książek w tym roku i polecam ją każdemu kogo spotkam 🙂 Jeśli chodzi o „Ganbare! Warsztaty umierania” niestety jeszcze nie miałam okazji jej czytać, ale od dłuższego czasu bardzo mnie intryguje ta pozycja.
    Pozdrawiam 🙂

  • Jestem chyba skazany, by w tym roku przeczytać „Ganbare”. Już dwie osoby poleciły mi ją pod moim wpisem z (nie)postanowieniami, a teraz tu takie wyróżnienie.

    Moja żona po narodzinach pierworodnego czytała sporo, wędrując z wózkiem. Ja z kolei mam tak samo, jak Ty z porą nocną – kiedyś o tej porze to najwyżej jakiś film albo gra, a teraz czytania po nocach jest zdecydowanie więcej.